Zawsze miałam do tych zwierzaków szczególny stosunek ponieważ są częsty gościem w moim ogrodzie i wyjadają kocią karmę, jednak moja przygoda z kolczakami zaczęła się, gdy zimą podczas spaceru z psem znalazłam jeża europejskiego. Śniegu po kolana, mróz, brak możliwości zdobycia pokarmu, wiedziałam, że jeśli nie wezmę go do domu, zamarznie jeszcze tej samej nocy. Zrobiłam mu prowizoryczne gniazdo w piwnicy, ponieważ miałam nadzieję, że zapadnie w sen zimowy i tak przetrwa do wiosny. Jeżowi jednak nie w głowie był sen, więc zaczęłam szukać informacji jak się nim prawidłowo zająć, czym karmić, kiedy wypuścić na wolność.
I tak natrafiłam na jeża pigmejskiego. 3 lata temu był to gatunek praktycznie nieznany u nas. Na palcach jednej ręki mogłam wyliczyć osoby, które w Polsce posiadały jeża afrykańskiego. Zaczęłam szukać więcej informacji, przeczytałam wszystkie możliwe blogi i artykuły na ten temat bo wiedziałam, że jak tylko pojawi się taka możliwość to będę posiadała kolczaka. Taka możliwość pojawiła się we wrześniu 2011 roku. Znalazłam jeża na sprzedaż na allegro. Cena była dość wysoka, jednak dostępność jeży bardzo mała, więc nie zastanawiałam się długo. W drugim tygodniu września zamieszkała ze mną Szpilka, która szybko została przechrzczona na Jeżynkę :) Miałam to szczęście, że dostałam od chłopaka wielkie akwarium, które służy jako terrarium, za które musiałabym zapłacić w sklepie 200-300 zł czyli największy wydatek mi odpadł.
Tak wyglądała Jeżyna w dniu przyjazdu do mnie. Była wielkości rolki po papierze toaletowym, czyli wyglądała trochę jak gruby chomik z kolcami :)


o jaaaa! jeżyk <3
OdpowiedzUsuń