Ukochany Rimmel 60 seconds oraz o wiele tańszy, ale równie sprawdzony miss selene
Dokładnie pokrywam paznokcie fioletowym lakierem
Następnie zaznaczam końcówki lakierem niebieskim
Na gąbeczkę ( u mnie najlepiej sprawdza się zwykły zmywak ) nakładam lakier niebieski i delikatnie przykładając do płytki paznokcia rozcieram granicę między kolorami.
I teraz najważniejsza część, której ja nie wykonałam a od której zależy końcowy efekt.
Kiedy lakier jeszcze dokładnie nie wyschnął nakładamy bezbarwny lakier. Dzięki temu kolory mieszają się ze sobą i zlewają. Efekt powinien wyglądać tak :
Mój niestety wygląda tak :
( w jakiś magiczny sposób zniknął mój bezbarwny lakier, tak to jest kiedy ma się dwie młodsze siostry)
Wyraźnie widać, że kolory się nie rozmyły i, że powierzchnia jest chropowata. To niestety nie jest zamierzony efekt.
Dla mnie efekt był trochę nudny i bez polotu, dlatego przełamałam niebieski i fiolet pistacją
Nie jestem zachwycona efektem końcowym, ale teraz mam motywację, żeby jutro pójść po lakier bezbarwny i zrobić wszystko od nowa, żeby pokazać Wam, jak ważną rolę odgrywa zwykły lakier.
A Wy eksperementujecie z ombre na poznokciach ?
I tak efekt wyszedł bardzo ładny :)
OdpowiedzUsuńzazdroszcze długich paznokci :)
Ale masz ładne paznokcie :) I efekt bardzo fajny :)
OdpowiedzUsuńSuper paznokcie! I kolory świetnie dobrane, zazdroszczę umiejętności:)
OdpowiedzUsuńzazdroszczę paznokci :)
OdpowiedzUsuńefekt naprawdę powalający :)
obserwuję i zapraszam do mnie :)
zazdroszczę paznokci :)
OdpowiedzUsuńefekt naprawdę powalający :)
obserwuję i zapraszam do mnie :)
piękne
OdpowiedzUsuń